O
Zarządzanie

Dlaczego Twój zespół boi się nowego systemu?

Autor Katarzyna Kwiatkowska, Specjalistka ds. Wdrożeń·10 stycznia 2025·4 min czytania

W zeszłym roku widzieliśmy we Wrocławiu trzy firmy, w których wdrożenie ERP utknęło w martwym punkcie, bo nikt nie zapytał pracowników o zdanie. Ludzie nie boją się samej technologii, ale tego, że nagle ich wieloletnia wiedza w Excelu stanie się bezużyteczna.

Excel to nie baza danych, ale strefa komfortu

Większość firm, z którymi pracujemy w OdoLive, działa na arkuszach kalkulacyjnych od 7 lub 9 lat. Pan Marek z magazynu ma swój plik, pani Agnieszka z księgowości ma swój, a szef ma trzeci, który nigdy nie zgadza się z tamtymi dwoma. To jest chaos, ale to jest 'ich' chaos, który znają na pamięć. Kiedy przychodzimy i mówimy, że teraz wszystko będzie w Odoo, oni słyszą: 'zabieramy wam kontrolę'. Strach wynika z tego, że przez ostatnie 3400 dni roboczych wiedzieli dokładnie, w którą komórkę kliknąć, a teraz mają uczyć się czegoś od zera.

Zrozumienie tego mechanizmu to pierwszy krok do sukcesu. Nie można wejść do biura i ogłosić, że od poniedziałku zmieniamy wszystko. To generuje opór, który potrafi kosztować firmę nawet 14 500 złotych miesięcznie w samej utraconej efektywności. Ludzie zaczynają sabotować system, wpisując dane byle jak lub prowadząc 'podziemne' notatki w papierowych zeszytach. Widzieliśmy to u dystrybutora części z Psiego Pola, gdzie po miesiącu od startu okazało się, że 12 pracowników nadal przepisuje stany magazynowe do prywatnych arkuszy, bo nie ufali nowej technologii.

Excel daje złudne poczucie bezpieczeństwa, którego pracownicy bronią jak niepodległości.

Mit inwigilacji, czyli czy szef widzi każdą minutę

Największa obawa, o której nikt nie mówi głośno podczas oficjalnych zebrań, to strach przed nadzorem. Pracownicy często myślą, że ERP to system do śledzenia ich każdego ruchu, przerw na kawę czy tempa pisania na klawiaturze. To bzdura, ale jeśli im tego nie wyjaśnisz, będą traktować system jak wroga. W OdoLive zawsze powtarzamy: system jest dla Was, a nie na Was. Pokazujemy konkretnie, że dzięki automatyzacji pani Agnieszka nie musi już poświęcać 3,5 godziny tygodniowo na ręczne wklepywanie faktur z PDF-ów.

Szczerość to podstawa. Jeśli system ma wyłapywać błędy w zamówieniach, powiedz to wprost. Ale dodaj też, że dzięki temu pracownik nie dostanie bury za wysłanie złego towaru do klienta z Poznania. W jednej z wrocławskich firm produkcyjnych, z którą pracujemy od marca 2024 roku, liczba pomyłek spadła o 23% już w pierwszym kwartale. Pracownicy szybko zrozumieli, że Odoo to dla nich tarcza przed błędami, za które wcześniej musieli się gęsto tłumaczyć przed zarządem.

Mit inwigilacji, czyli czy szef widzi każdą minutę

Szkolenia, które nie trwają wieczność

Tradycyjne wdrożenia padają, bo firmy organizują 8-godzinne maratony szkoleniowe w salkach konferencyjnych. Nikt nie jest w stanie skupić się przez tyle czasu na nowym interfejsie. Nasza metoda w OdoLive to krótkie, 47-minutowe sesje skupione na jednym procesie. Zamiast pokazywać 'wszystko', uczymy tylko tego, co dany dział robi codziennie. Magazynier uczy się przyjmowania towaru, a handlowiec wystawiania oferty. Nic więcej na początek. To redukuje stres i pozwala poczuć małe zwycięstwa już po pierwszym dniu.

Pamiętaj, by wyznaczyć w zespole 'ambasadora'. To zazwyczaj ta jedna osoba, która szybciej łapie nowinki techniczne. Niech to nie będzie informatyk, ale ktoś z produkcji lub sprzedaży. Kiedy inni zobaczą, że ich kolega z biurka obok radzi sobie z systemem i kończy pracę 15 minut wcześniej, bo nie musi robić raportu ręcznie, sami zaczną dopytywać o funkcje. Takie oddolne wsparcie jest warte więcej niż 10 certyfikowanych szkoleń prowadzonych przez kogoś z zewnątrz.

Twoja firma w jednym oknie to ulga, a nie ciężar

Kiedy kurz po wdrożeniu opadnie, najczęstszym komentarzem, jaki słyszymy, jest: 'dlaczego nie zrobiliśmy tego 2 lata temu?'. Przejście na jeden system pozwala wyeliminować zbędne kliknięcia, które zjadają czas. Na przykład, proces od zapytania ofertowego do wysyłki towaru skraca się u naszych klientów średnio o 31%. To oznacza mniej stresu przy telefonach od klientów, bo każda informacja jest dostępna w 3 sekundy. Nie trzeba już dzwonić na magazyn, żeby sprawdzić, czy towar faktycznie wyjechał.

Bądźmy jednak uczciwi: pierwsze 14 dni będzie trudne. Ktoś zapomni hasła, ktoś inny źle kliknie zatwierdzenie dokumentu. To normalne i w OdoLive jesteśmy na to przygotowani. Nasz zespół wsparcia reaguje zazwyczaj w ciągu 4 godzin, żeby takie małe przeszkody nie urosły do rangi wielkiego problemu. Wdrażanie systemu to nie jest rewolucja, która ma wywrócić firmę do góry nogami, ale ewolucja, która ma pozwolić Wam urosnąć bez zatrudniania kolejnych 5 osób do przekładania papierów.

Konkret zamiast obietnic: skracamy czas procesów o 31%, żeby Twój zespół mógł wreszcie odetchnąć.
Twoja firma w jednym oknie to ulga, a nie ciężar

Jak zacząć rozmawiać o zmianach?

Zacznij od prostego pytania: 'Co w Twojej codziennej pracy najbardziej Cię irytuje?'. Usłyszysz o wolno działających arkuszach, o szukaniu maili sprzed 3 dni albo o błędach w adresach wysyłkowych. Zanotuj te 4 lub 5 konkretnych problemów. Potem pokaż zespołowi, jak Odoo rozwiązuje dokładnie te punkty. Nie opowiadaj o 'synergii' czy 'transformacji', bo to puste słowa. Pokaż przycisk, który wysyła powiadomienie do klienta automatycznie. To jest konkret, który pracownicy zrozumieją i docenią.

Heads-up: Nie obiecuj, że system zrobi wszystko sam. Odoo to potężne narzędzie, ale nadal wymaga wprowadzania rzetelnych danych. Jeśli zespół zrozumie, że system to ich wspólna baza wiedzy, o którą warto dbać, wdrożenie zakończy się sukcesem. W OdoLive dbamy o to, by każda z naszych 47 aktywnych instalacji we Wrocławiu i okolicach była miejscem, gdzie ludzie pracują chętniej, bo system ich nie ogranicza. Wystarczy kilka tygodni, by Excel stał się tylko wspomnieniem, a nie codziennym koszmarem.